Bezpieczne dziecko, część I

Wrzesień jest w Stanach miesiącem Bezpieczeństwa Dzieci, National Baby Safety Month, ale wszyscy wiemy, że rodzice o zdrowie i dobrobyt swoich pociech martwią się codziennie, przez cały rok – święto czy nie. Miesiąc bezpieczeństwa został ustanowiony w 1983 roku, początkowo w ramach Dnia Matki Oczekującej. W 1986 przedłużono świętowanie na cały tydzień, natomiast w 1991 JPMA (Juvenile Product Manufacturers Association) włączyła się do akcji i zasponsorowała pierwszy w Ameryce miesiąc świadomości na temat bezpieczeństwa dzieci. Od tamtego czasu wrzesień jest poświęcony szerzeniu świadomości na temat zwiększenia bezpieczeństwa małych dzieci.
A jest co szerzyć, bo informacji jest bardzo dużo i czasem stoją one w sprzeczności z utartymi poglądami z cyklu “za naszych czasów…”.
W Stanach Zjednoczonych istnieją instytucje zajmujące się rozprowadzaniem informacji na temat tego co jest bezpieczne a co nie w różnych kategoriach produktów dla dzieci, ale dotarcie do rodziców często jest utrudnione i ta edukacja odbywa się w sposób dorywczy i sporadyczny. Niektóre informacje można otrzymać w gabinecie lekarskim czy szpitalu, inne w sklepach z artykułami dziecięcymi, jeszcze inne w internecie czy starą dobrą pocztą pantoflową. Często  na temat bezpieczeństwa dzieci edukujemy się stopniowo, w miarę naszych i ich potrzeb. O niektórych czynnikach myślimy nawet jeszcze przed porodem. I słusznie, bo o takie elementy, jak np. zdrowie mamy, które w ogromnej mierze wpłynie na zdrowie dziecka, musimy zadbać wcześniej. Inne natomiast mogą poczekać – trochę czasu minie zanim junior zacznie się włamywać do kuchennych szafek, albo zanim zacznie używać telefonu czy jeździć samochodem.
Wiadomo, że dzieci są najbardziej narażone na wpływ środowiska zaraz po urodzeniu i w miarę upływającego czasu nabierają siły i odporności (jeżeli mają odpowiednie warunki). Nie znaczy to jednak, że większe czy starsze dzieci nie są narażone na niebezpieczeństwo – są, tylko na innym poziomie. I o ile starsze dzieci można aktywnie edukować, o tyle młodsze są zdane na nas i naszą wiedzę.
Informacji jest mnóstwo i nie chodzi tu o to, żeby się wpędzić w paranoję i schować dziecko pod szklanym kloszem aby w ten sposób je chronić. Chodzi o to, że ogromnej większości wypadków możemy zapobiegać jeżeli tylko mamy odpowiednie informacje o tym, na co zwracać uwagę i jak reagować.

W pierwszej części – ogólne zasady bezpieczeństwa w domu:

  1. Bezpieczne dziecko w ramionach rodziców, oznacza, że rodzice powinni dbać nie tylko o środowisko, ale też o własne zdrowie (aby nie zarazić dziecka). Wydaje się to oczywiste, ale rodzicom często trudno jest znaleźć czas na poświęcenie własnym potrzebom, co się może negatywnie odbić na ich zdrowiu. A przecież jeżeli jesteśmy chorzy i źle się czujemy, trudno jest się dobrze zajmować naszymi pociechami, które wymagają ogromnego nakładu energii.
    Jeżeli mamy w domu zwierzęta, z którymi dzieci mają stały kontakt, upewnijmy się, że nasz pupil jest zdrowy, regularnie odwiedza weterynarza i jest szczepiony.
    Jeżeli mamy noworodka w domu warto, przez pierwszych kilka tygodni, monitorować odwiedzających gości, gdyż odporność takich małych dzieci jest bardzo niska. Może nie brzmi to zbyt gościnnie, ale to MY zostaniemy sami z chorym niemowlakiem w domu, kiedy już nasi goście nas opuszczą.
  2. Zadbajmy o poprawnie działające wykrywacze dymu i tlenku węgla, na każdym poziomie mieszkalnym. Warto regularnie je sprawdzać i wymieniać baterie (np. przy okazji zmiany czasu na letni i zimowy). Małe dzieci są szczególnie wrażliwe na skutki zatrucia czadem. Warto też zaopatrzyć się w gaśnicę i ustalić drogę i procedurę ewakuacyjną w razie pożaru (plan A a także plan B).
    Trzeba też pamiętać o podstawowych zasadach, takich jak : –  niezastawianie gratami grzejników i pieców, wyłączanie ich, kiedy opuszczamy dom; – nie przeciążanie gniazdek i upewnienie się, że instalacja elektryczna w naszym domu działa prawidłowo. Jeżeli mamy urządzenia napędzane ropą czy benzyną nie zostawiajmy ich w zasięgu dzieci, a także upewnijmy się, że są używane zgodnie z instrukcją.
  3. Baterie i urządzenia na baterie, zwłaszcza małe, płaskie tzw. button batteries, powinny być schowane przed dziećmi, lub jeżeli są to zabawki czy gadżety codziennego użytku (telefony, zabawki, breloczki przy kluczach, kalkulatory, zegarki, kartki muzyczne, świeczki na baterie, itd.) powinny być odpowiednio zabezpieczone. Baterie są szczególnie niebezpieczne w przypadku połknięcia a oznaki nie zawsze są oczywiste. Może to być kaszel, ślinienie się czy ogólny dyskomfort. Jeżeli rodzic podejrzewa, że dziecko mogło przypadkowo połknąć baterię powinien natychmiast udać się na pogotowie (nie wywoływać wymiotów i nie wmuszać niczego do jedzenia czy picia). Warto zakodować sobie National Battery Ingestion Hotline, 202-625-3333 w telefonie, na wszelki wypadek, w razie konieczności zasięgnięcia pomocy, czy chociażby informacji.
  4. W każdym domu jest apteczka, czy jedno miejsce, gdzie trzymamy leki. Często są to miejsca łatwo dostępne ze względu na wygodę i praktyczność. Jeżeli mamy dzieci musimy lekarstwa przenieść w miejsce, gdzie nie będą ich ani widziały, ani miały dostępu do nich. Warto edukować dzieci (te, które już rozumieją) na temat niebezpieczeństwa związanego z lekami i ich potencjalnym nadużyciem.
    Nie porównujmy leków do cukierków czy słodyczy, bo to jest mylące i może zachęcać do zjedzenia.
    Większość leków jest opatrzona specjalnymi nakrętkami, które uniemożliwiają dzieciom ich otwarcie, pamiętajmy więc aby zawsze je porządnie zamykać.
    Warto też przypominać dziadkom i członkom rodziny, których dzieci odwiedzają, aby zwracali uwagę na swoje leki i nie zostawiali ich w zasięgu ręki małych dzieci. 38% wizyt na pogotowiu to wizyty z powodu zatrucia lekami należącymi do dziadków.
    Zwracajmy uwagę na miejsca, gdzie dzieci mają dostęp do środków medycznych. Zdarza się, że trzymamy leki w torebce albo na szafce obok łóżka – pilnujmy ich aby nie dostały się w niepowołane ręce.
    Jeżeli mamy leki przeterminowane, pozbądźmy się ich w odpowiedni sposób (tu można znaleźć szczegóły).
    Stosując przepisane leki, witaminy czy suplementy zawsze używajmy miarki, która jest załączona do lekarstwa i dozujmy tak jak poinstruował nas lekarz lub farmaceuta, aby uniknąć przedawkowania.
  5. Postarajmy się zadbać o to, aby dzieci miały nadzorowany dostęp do dużych mebli, czy konstrukcji (stołek na kanapie) na które mogą się wspiąć i z których mogą spaść. Jeżeli już się na coś wspinają, co jest nieuniknione, obserwujmy je aby była to bezpieczna zabawa i uczmy co jest dopuszczalne a co niebezpieczne. To samo tyczy się wszelkich barier (np. na balkonie) i schodów. Jeżeli pociecha jest szczególnie uparta- zabezpieczmy miejsce przy pomocy dostępnych środków.
  6. Informacje o wycofaniu produktów z rynku czyli tzw. Recalls. Rejestrujmy produkty, które kupujemy naszym dzieciom, za każdym razem, kiedy mamy taką możliwość. To ułatwi producentowi kontakt z nami w razie gdyby produkt został wycofany z rynku a także wymienienie wadliwego produktu. Możemy się też zapisać listę mailingową instytucji, które oceniają bezpieczeństwo produktów dla dzieci. W naszym stanie biuro Prokuratora Generalnego co roku wydaje przewodnik Safe Shopping Guide. Magazyn Parents również wysyła powiadomienia o wadliwych produktach wycofywanych ze sprzedaży (http://www.parents.com/product-recalls/ ).

 

Ciąg dalszy już niebawem!

 

0 Comments

No comments!

There are no comments yet, but you can be first to comment this article.

Leave reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *