Dziecko samo w domu – co rodzic powinien wiedzieć?

Może niejednemu rodzicowi przyjdzie na myśl znana komedia z lat 90tych o łobuzerskim Kevinie, którego rodzina „zapomniała” zabrać na świąteczny wyjazd. Rzeczywistość nie jest aż tak zabawna. Nie dlatego, że brakuje nam elementów komediowych, bo o to przy dzieciach nietrudno. Wbrew pozorom jednak nie jest to temat prosty, nie ze względu na mnogość opinii, ani nawet na stosunek rodziców do prawa, które jest nam narzucone. Zostawienie dziecka samego w domu jest kwestią bardzo złożoną. Z jednej strony jest rodzic i jego pociecha, która w teorii jest gotowa na samodzielne przebywanie w domu, z drugiej jest prawo oraz instytucje, mające pełnić rolę strażnika, żeby nie powiedzieć – dozorcy dobrobytu małych ludzi. Są także osoby postronne, których obecność czasem jest pomocna, a  czasem potrafi mocno skomplikować sytuację.
Żeby nie popadać z jednej skrajności w drugą, o co w takiej sytuacji nietrudno, trzeba rozważyć wszystkie aspekty. Również, żeby nie było niejasności- nie mówimy tu o zostawianiu samych w domu dzieci małych, kilkuletnich, bo ta kwestia raczej nie wywołuje kontrowersji; chodzi o starsze i bardziej samodzielne pociechy, których wiek i dojrzałość sugeruje możliwość zadbania o siebie.

Prawo i instytucje

 W Stanach dziecko jest pod prawną opieką rodzica, czy opiekuna prawnego, do czasu uzyskania pełnoletności, czyli do ukończenia lat 18 w większości stanów, poza stanami: Kansas (18, 16 jeżeli młodociana osoba jest w związku małżeńskim), Alabamą (19 lat), Nebraską (19 lat), Missisipi (21 lat) i Puerto Rico (21).
Nie będziemy tu analizować tematów takich  jak: nieletni i prawo kryminalne czy nieletni i prawo cywilne w kontekście zawierania związków małżeńskich, bo zasługują one na osobne potraktowanie.
Skupimy się za to na prawie w naszym stanie. W  stanie Illinois prawo mówi, że dziecko poniżej 14 roku życia pozostawione bez opieki, czy nadzoru, na nadmiernie czy nierozsądnie (ang. unreasonable) długi okres czasu, może zostać wzięte pod opiekę (ang. protective custody) policji i Stanowego Departamentu Opieki nad Dziećmi i Rodziną (State Department of Children and Family Services, w skrócie DCFS). Prawo*  również mówi, że rodzic czy opiekun prawny, pozostawiający dziecko na określony powyżej  czas bez uwagi na to, jaki wpływ ta nieobecność ma na zdrowie psychiczne czy fizyczne bezpieczeństwo i dobro tego małoletniego, może zostać oskarżony o zaniedbanie (ang. neglect) lub porzucenie (ang. abandonment). To prawo dotyczy również pozostawiania dzieci samych  w samochodzie.
Niestety, prawo nie definiuje pojęć „nadmiernie długi” czy „nierozsądnie długi” okres czasu, ani też co kwalifikuje się jako dobro i zdrowie fizyczne czy mentalne oraz  bezpieczeństwo dziecka. Podaje jedynie 15 faktorów na podstawie których sąd, już po wszczęciu sprawy, orzeka czy doszło do popełnienia przestępstwa. To stwierdzenie odbywa się często po tym, jak dziecko zostało odebrane rodzicowi i umieszczone pod nadzorem kuratora, co może się odbyć bez nakazu sądowego.
Jest to obecnie najbardziej rygorystyczne w całych Stanach prawo. Tylko 13  innych stanów ma ustanowiony minimalny wiek, kiedy dziecko może zostać samo w domu i w większości przypadków jest to 12 lat (CO,DE,MS), ale są też stany gdzie ten wiek to 10 lat (OR,TN, WA,NM,) albo mniej. Najniższy wiek, to lat 6 w stanie Kansas. Około 30 stanów nie ma nawet określonego wieku, kiedy można dziecko zostawić w domu samo. Większość ze stanów, które mają ustanowioną granicę wieku, traktuje te informacje jako rekomendację.  Żaden ze stanów nie podaje jednoznacznie, że wiek rekomendowany jest prawną granicą, kiedy rodzicowi wolno zostawić dziecko samo w domu. W ogromnej większości przypadków więc prawo jest bardzo ogólnikowe, a stanowe departamenty opieki nad dziećmi i rodziną zaznaczają, że to rodzic decyduje o tym, kiedy dziecko jest gotowe na pozostanie samo w domu. Jednocześnie wszędzie podkreśla się, co ponownie odnosi się to do regulacji federalnych,  że rodzice i prawni opiekunowie są odpowiedzialni za dziecko do momentu kiedy osiągnie ono pełnoletność.
Zarówno prawo, jak i instytucje, kierują się przede wszystkim dobrem dziecka. Ale wydaje się, że cel nie zawsze powinien uświęcać środki jakie są tu wykorzystywane. Zdrowy rozsądek dyktuje nam, że większość 13 latków jest już na tyle dojrzała, że może zostać sama w domu przez niedługi czas po powrocie ze szkoły, zanim rodzice wrócą z pracy. W naszym stanie jednak prawo nie wydaje się iść w parze ze zdrowym rozsądkiem. Z jednej strony za tak rygorystyczne prawo obwinia się fakt, że Illinois ma jeden z najkrótszych dni szkolnych w całych Stanach Zjednoczonych. Z drugiej strony prawo to uderza szczególnie w rodziny niepełne, gdzie ciężar utrzymania spoczywa na jednym rodzicu, oraz rodziny uboższe, których nie stać na wynajmowanie opiekunek do dzieci. Dodatkowo, kierowanie się dobrem dziecka nie uzasadnia, dlaczego w przypadku zgłoszenia, że dziecko jest samo w domu, dziecko jest najpierw odbierane rodzicom, a potem dopiero dochodzi do wyjaśnień. Sąd ocenia na podstawie 15 czynników czy rodzic dopuścił się przestępstwa i nawet jeżeli uzna, że do niego nie doszło, a dziecko wróci do rodziców, to i tak jest to wydarzenie traumatyczne dla całej rodziny. Zarówno dla dziecka zatrzymanego przez DCFS czy policję, jak i dla rodzica, dla którego oskarżenie, że zaniedbuje własne dziecko jest poniżające, a cały proces jest inwazyjny i przeważnie wiąże się z jakąś formą nadzoru ze strony instytucji.
Nie oznacza to jednak, że powinniśmy patrzeć na instytucje jak na imperium zła, które czyha na to, żeby porwać nasze dzieci, a nas postawić przed sądem za byle wykroczenie. DCFS, jak mówi Veronica Resa z Biura Prasowego Stanowego Departamentu Opieki nad Dziećmi i Rodziną, angażuje się w sprawę dotyczącą potencjalnego zagrożenia dla dziecka tylko wtedy kiedy ma ku temu uzasadniony powód. Zazwyczaj jest to powiadomienie przez specjalną linię telefoniczną (1-800-25-ABUSE) zainicjowane przez instytucję, osobę trzecią lub samo dziecko. Sama procedura zależy od sytuacji ale jeżeli DCFS ma powód podejrzewać, że sytuacja jest poważna, to wysyła pracownika socjalnego na miejsce zgłoszenia i wszczyna dochodzenie. Trzeba zaznaczyć, że wszystkie zgłoszenia są traktowane poważnie ale każda sprawa jest rozpatrywana indywidualnie. Szkoły, placówki medyczne i lekarze oraz  policja mają obowiązek zgłaszać przypadki podejrzenia o zaniedbanie, czy przemoc domową w jakiejkolwiek postaci. Każda z tych instytucji ma swoje własne procedury, które, poza powiadomieniem DCFS’u, różnią się od siebie i w dużej mierze zależą od indywidualnego zdarzenia.

Rodzice i dzieci

Przede wszystkim, rodzice muszą być świadomi obowiązków wobec dziec,i ale też swoich praw. Muszą być również przekonani, że ich pociecha jest gotowa na to aby mogła zostać sama. Przygotowanie młodego człowieka na to aby mógł zostać sam jest procesem złożonym wymagającym obustronnego zaangażowania i dobrej komunikacji oraz zaufania. Jak podkreśla Veronica Resa  z DCFS, tylko rodzic tak na prawdę może ocenić czy i kiedy jego dziecko jest gotowe na to by mogło samo zostać w domu. Ale, Resa zaznacza, rodzic musi zawsze pamiętać o tym, że jest prawnie odpowiedzialny za zdrowie i dobro swojej pociechy do momentu aż nie osiągnie ona pełnoletności, czyli w Illinois do lat 18.
Dziecko, czy raczej młody człowiek, musi być przede wszystkim świadomy odpowiedzialności jaka na nim spoczywa w momencie, kiedy rodzic pozwala mu na samodzielne zajmowanie się sobą. Musi być też świadome potencjalnych zagrożeń i wiedzieć jak się zachować w różnych sytuacjach i wypadkach.
Rodzie, zwłaszcza ci, którzy wychowali się w Polsce, natomiast muszą sobie zdać sprawę, że w nowej, amerykańskiej, rzeczywistości jest nieco inaczej, niż za „starych, dobrych” czasów.  Wielu z nas z sentymentem (i czasem lekkim przerażeniem) wspomina czasy, kiedy w wieku wczesno-szkolnym albo i nawet młodszym, byliśmy zostawiani sami w domu i „przecież nic się nikomu nie stało”. W większości przypadków, na szczęście, była to prawda i, z perspektywy czasu patrząc, przyczyniło się to do wyjątkowego rozwoju naszej niezależności i samodzielności – cech które chcielibyśmy przekazać naszym dzieciom.  Spora część naszych amerykańskich rówieśników też jeszcze pamięta te czasy, kiedy jako dzieci, mieli nie tylko większą swobodę i niezależność, ale (tak jak i my) także opieka rodzicielska była mniej intensywna. Z racji tego, że brak nadzoru rodzicielskiego – według statystyk – przyczynił się do wzrostu negatywnych zachowań wśród nieletnich, takich jak wagarowanie i porzucanie edukacji, palenie papierosów, picie alkoholu, rozwiązłość czy działalność kryminalna, zdecydowano o wprowadzeniu praw, które miały zwiększyć kontrolę rodziców nad dziećmi. Prawa te są uchwalane na poziomie stanowym, chociaż z racji tego, że wiele instytucji i programów jest dotowanych i utrzymywanych przez rząd federalny, muszą się podporządkować wymogom federalnym. Interesujący jest fakt, że prawa te w żaden sposób nie ułatwiły rodzicom poświęcania dzieciom większej ilości czasu, zapewniając im na przykład więcej wolnego od pracy. Raczej wymagają od rodziców i opiekunów (bez względu na to czy jest to fizycznie możliwe), żeby byli sami obecni albo żeby ich pociechy miały opiekę i nadzór. Obecnie rodzice  już planując dziecko muszą wziąć to pod uwagę i organizować pewne rzeczy, takie jak pracę, dodatkową opiekę i finanse z tym związane z dużym wyprzedzeniem.
Z jednej strony więc chcemy zapewnić dziecku bezpieczeństwo, ale też dać mu swobodę i możliwość usamodzielniania się, z drugiej jednak straszą nas opowieści o zatrzymaniu dziecka, czy wizycie pracowników socjalnych i prawnych perturbacjach. Dodatkowo ogólnikowe prawo powoduje, że obawiamy się iż jego interpretacja może się odbyć na naszą niekorzyść.
Rodzice mają teraz prawdziwy dylemat, wiedząc, że to do nich należy decyzja o tym czy ich dziecko jest gotowe na samodzielne przebywanie, ale muszą się liczyć z tym, że ta decyzja – w opinii osoby trzeciej, czy to będzie osoba postronna czy przedstawiciel DCFS’u może zostać odebrana mylnie. Na dokładkę zmiany w społeczeństwie i wszechobecność mediów nie ułatwiają rodzicom tej decyzji.
Społeczeństwo

To, jak zmieniło się nastawienie do kwestii zostawiania dzieci samym sobie, nie zależy tylko od praw jakie funkcjonują w danym stanie czy nawet państwie. W dużej mierze zależy to raczej od zmian społecznych i demograficznych, jakie zaszły w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Generalne nastawienie do dzieci, a także do rodziców, uległo diametralnej zmianie na przestrzeni kilku pokoleń. Dzieci nie są już postrzegane jako dodatkowa siła robocza i produktywny członek rodziny, a rodzic nie jest tylko i wyłącznie rodzicielem i żywicielem.
Wydaje się też, że dawno minęły czasy kiedy wychowanie dziecka należało tylko do rodziców (i w polskich rodzinach, dziadków, cioć i dalszych krewnych) i odbywało się za zamkniętymi drzwiami. Teraz niemal każdy, niezależnie od doświadczenia i wiedzy, czuje się uprawniony do tego, żeby skomentować cudzy styl rodzicielstwa, jego wybory i styl życia. Z jednej strony wgląd w to, jak inni wychowują dzieci pewnie pomógł uratować niejedno dziecko od ciężkiego losu. Z drugiej jednak, rzesze rodziców czują się inwigilowani i osądzani, a ich umiejętności rodzicielskie kwestionowane, mimo tego, że wykonują świetną robotę, a ich pociechy są szczęśliwe. To, że jesteśmy niejako pod lupą powoduje, że społeczeństwo zatoczyło krąg z powrotem do czasów kiedy głównym problemem było „co ludzie powiedzą”.
Technologia i wszechobecność mediów umożliwiły te zmiany i przyśpieszają je dodatkowo komplikując sytuację. Technologia sprawiła, że łatwość z jaką wzywa się policję sprowadza się do naciśnięcia jednego guzika. Co może mieć dobre i nie tak dobre skutki. Postronnemu obserwatorowi czasami łatwiej jest zadzwonić na policję, kiedy widzi w miejscu publicznym dziecko bez widocznego nadzoru, niż sprawdzić z dzieckiem gdzie jest jego opiekun. Z drugiej strony, tej samej postronnej osobie łatwiej jest wezwać pomoc, kiedy dziecko jest faktycznie w opałach.

Media, zwłaszcza te wizualne, stały się poławiaczami sensacji. Prowadzi to do swoistego paradoksu,  gdyż dzięki technologii dostęp do informacji jest teraz praktycznie nieograniczony, ale natłok i niska jakość masowo serwowanych wiadomości powoduje raczej zawężanie opinii publicznej i ograniczenie wiedzy o tym co się faktycznie dzieje.
Gdyby się zagłębić w treściwe informacje, to z nich jasno wynika, że  w ogromnej większości, jesteśmy bardziej bezpieczni niż kiedykolwiek dotychczas. Wszystkie statystyki dotyczące umieralności dzieci i niemowląt (niezależnie od okoliczności) wskazują na to, że dzieci mają znacznie łatwiejszy, bezpieczniejszy i bardziej komfortowy żywot niż kiedykolwiek dotychczas. Niewątpliwie pojawienie się  gadżetów, takich jak na przykład zabezpieczenia w domach, foteliki samochodowe, ciągły monitoring miało na to wpływ, tak jak zwiększony nadzór rodziców nad dziećmi.
To co jednak często prezentują media wywołując fale paniki i paranoi wśród rodziców często mija się z rzeczywistością i nie ma wiele wspólnego z rzetelnym informowaniem odbiorcy. Weźmy na przykład zaginięcia. Statystyki pokazują, że liczby zniknięć i porwań wśród dzieci znacznie różnią się od tego co prezentują media. 90% dzieci zgłoszonych jako zaginione to dobrowolne ucieczki z domu lub przypadkowe zabłądzenia. 9%  dzieci jest uprowadzanych przez rodzica w okolicznościach związanych z walką o opiekę rodzicielską. Tylko 1% dzieci jest uprowadzanych przez osobę obcą i, o ile nie da się zaprzeczyć, że jest to tragedia, o tyle nie należy nabierać przekonania, że wszystkie dzieci są nagle zagrożone porwaniami. W dodatku 99.8% (!) wszystkich zgłoszonych zaginięć kończy się szczęśliwym powrotem dziecka do domu.
Obecnie główną przyczyną śmierci wśród dzieci są nieszczęśliwe wypadki, większość których wydarza się w domu lub w samochodzie, podczas gdy rodzic czy opiekun są w pobliżu.
Dodatkowo przez wybiórcze serwowanie wiadomości pozbawionych szerszego kontekstu, środki masowego przekazu przyczyniają się do tego, że ludzie są coraz bardziej nieufni wobec siebie i podejrzewają innych o najgorsze intencje, co ciągnie za sobą potencjał do nierzadko bezpodstawnego oskarżania. Ta właśnie tendencja przeraża rodziców,  których straszą historie o postronnych osobach informujących  pracowników socjalnych i policję o tym, że ich dziecko jest samo, POMIMO tego, że dziecko nic nie zrobiło i zostało przez rodziców uznane za dojrzałe i gotowe aby zajmować się sobą.
Taki obraz rzeczywistości nie zachęca do rozważań czy zostawiać dzieci same czy nie.
Wiele osób, i tych które jeszcze nie mają dzieci, i tych które już są w procesie wychowywania, zastawia się: „i jak tu wychować pociechy na normalnych, odważnych i  niezależnych ludzi?”.  Niektórzy, być może z przekory, zdecydują się rzucić wyzwanie systemowi, podczas gdy inni uciekną w bezpieczne rozwiązanie i będą pilnować dzieci dopóki nie skończą lat 14, albo nawet dłużej. Ani to, ani to rozwiązanie nie wydaję się idealne. Każda rodzina zapewne ostatecznie przyjmie strategię, która jej najlepiej pod każdym względem pasuje.
Zachodzące zmiany rodzą mnóstwo sprzeczności: z jednej strony swoisty ekshibicjonizm, a także mieszanie się w cudze życie kontrastuje z izolacją społeczną, znieczulicą i nieufnością wobec innych. Krytyka rodziców za to, że osaczają swoje pociechy i organizują im każda minutę życia zderza się z jednoczesnym wymogiem, aby dzieci miały stały nadzór a rodzicie byli w zasięgu wzroku non stop.
Eskalacja tych trendów przywodzi na myśl wizję państwa policyjnego, w którym rodzice mają same obowiązki i żadnych praw czy mocy decyzyjnej. I to przeraża ludzi do tego stopnia, że zaczęły się pojawiać trendy idące całkowicie pod prąd niemalże totalnej kontroli, którą jak na razie wydają się promować oficjalne instytucje. Ten trend został określony „free range parenting”. Promuje on większą niezależność dzieci, których rodzice wciąż są obecni, ale kontrolują swoje pociechy z dystansu. Trend ten ma coraz więcej zwolenników, których wpływ rośnie i odbija się echem nawet w polityce. Ale to temat na osobny artykuł.

Tymczasem to co nam, rodzicom,  pozostaje to znajomość prawa, pewność, że nasze dziecko, które zostawiamy samo w domu, jest gotowe, dojrzałe i zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji. Może nam także pomóc znajomość naszego otoczenia, sąsiadów i osób znajdujących się w pobliżu, w oparciu o które można zbudować siatkę potencjalnego wsparcia i na które można liczyć w nagłym wypadku. Nie zaszkodzi też śledzenie lokalnego ustawodawstwa i pilnowanie naszych reprezentantów aby ustanawiali prawa, które odzwierciedlają nasze interesy, inaczej pozostaje nadzieja, że społeczeństwo przestanie popadać w paranoję i rodzice nie będą musieli stawać przed sądem za to, że próbują wychować niezależne pociechy. No i  jeszcze może żal. Żal, że nasze dzieci nigdy nie zaznają tej wolności, którą my pamiętamy z własnego dzieciństwa.

 

 

 

 

* (Illinois law defines a neglected minor, in part, as “any minor under the age of 14 years whose parent or other person responsible for the minor’s welfare leaves the minor without supervision for an unreasonable period of time without regard for the mental or physical health, safety or welfare of that minor.” Juvenile Court Act, 705 ILCS 405/2-3(1)(d)).
Źródła: https://www.illinois.gov/dcfs/safekids/safety/Pages/Preparing-Your-Children-to-Stay-Home-Alone.aspx
https://www.illinoispolicy.org/leave-your-13-year-old-home-alone-police-can-take-her-into-custody-under-illinois-law/
http://apps.washingtonpost.com/g/page/local/latchkey-children-age-restrictions-by-state/1555/
http://ccrs.illinois.edu/parents/childrenathomealone.html
http://www.ilga.gov/legislation/ilcs/fulltext.asp?DocName=070504050K2-3
http://www.wbez.org/page/education-question-4
http://www.cdc.gov/nchs/fastats/child-health.htm
http://www.childtrends.org/wp-content/uploads/2012/11/63_fig1.jpg
http://www.childtrends.org/wp-content/uploads/2012/11/63_fig2.jpg
http://www.pollyklaas.org/about/casemanagement.html
http://www.freerangekids.com/laws/

 

0 Comments

No comments!

There are no comments yet, but you can be first to comment this article.

Leave reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *